powrót Ale kanał

4 piętra do nieba

9 Lipiec 2017

usiadłam w towarzystwie największego szklanego skrzydła wychodzące na północ. stali bywalcy zwykli mówić o tym miejscu "najbardziej oddalone od restauracyjnej lady". 4 lipca, a ja za oknem widzę jak kobiecina śpieszy gdzieś w puchowej kurtce. zatrzymała się przed wieżowcem , któremu zapewne niełatwo stać takim szarym i osowiałym, odrapanym z resztek remontowej godności. zawsze gdy widzę podobne wieżowce, zastanawiam się nad lękiem u progu młodości. liczę wtedy ile pięter może posiadać, gdy decydujesz się skoczyć w dorosłość, wodzę wzrokiem, ile mu pięter brakuje do nieba, czy niebo zaczyna się tam, gdzie kończy ulica, co trzeba czuć lub czego nie czuć w ogóle, czy lecąc pamiętasz zapach jesieni, zapach żalu, gdy nikt na studniówce do tańca nie prosi, czy odliczasz wtedy ile dni do końca roku zostało, tym, którzy zdecydowali się jeszcze pójść do pracy. w krwiobiegu nie ma już we mnie strachu, przestałam się smucić zupełnie gdy serce postanawia zakrztusić się lękiem, nie pozwalam mu skakać do gardła. widzę kolejny wieżowiec, brakuje mu 4 pięter do nieba.