powrót Ale kanał

rozerwana

20 Lipiec 2017

Jestem rozerwana, moje dwie półkule, nogi, ręce, nie rozróżniam czy lewa jest lewą czy prawa prawą stroną. Rozerwałam się trochę.

Rozerwana jak chłopiec idący drugi raz do parku rozrywki, który zastanawia się, czy tamta karuzela sprzed roku kręci jeszcze swoimi biodrami, czy zaprosi go jeszcze do tańca wibrujących metalowych poręczy. Chłopiec przygotowując się do wyjścia nie pyta swej głowy czy wszystko zabrała, nie dba o włos wystający spod czapki, którą znalazł kiedyś leżącą na murku w towarzystwie pudełka zapałek. Dając jej schronienie, nie wiedział po co to robi, chwycił ją mocno i zawiesił na nadgarstku, szli tak razem przez dwie kolejne przecznice. Weszli do domu. Chłopiec nie zamykał nigdy drzwi do swojego pokoju, nawet gdy z misiem rozmawiał przy kubku kakaa, przez myśl mu to nigdy nie przeszło, tam tylko klocki, matematyka, rude włosy koleżanki z sąsiedniej ławki i kubek, który stłukł się w trakcie sobotniego śniadania. Czasami łapał muchy do szklanek, z troski tylko, wyobrażał sobie wtedy, że buduje im dom, że one w tym domu jedzą obiad przy stole. Nie zasłaniał nigdy firanek, pozwalał im wlatywać i siadać na ściany, zauważył, że te odważniejsze wlatywały czasem do pokoju rodziców. Nie bał się zostawiać brudnych ciuchów na łóżku, rzucał je tam, one przytulając się do siebie, przechodziły swoim zapachem. Przyśniła mu się kiedyś karuzela z ludzi, był niedzielny poranek, on smutny jeszcze z powodu straty ulubionego kubka i gotowy na to, by ktoś go przytulił. Na karuzeli człowiek na człowieku, blisko siebie, tak, że bystre oko dorosłego, nie wciśnie już kolejnej osoby. Karuzela ruszyła, kolejka do niej nie skońćzy się przed świtem. Chłopiec wybiega z placu i woła kolegów, przelatują mu przez głowę wszystkie imiona, kacper, michał, ignacy, i ten, no? Stasiu!

Jestem rozerwana na pół, cała, calusieńka.