powrót Ale kanał

sebek, bój się boga

11 Lipiec 2017

wchodzę do Columbusa, poproszę to, co zwykle proszę Pana, średnią latte. pan zza lady uspokaja mnie, że przepraszam, chwilę to potrwa, że proszę usiąść, kawę zaraz podam. tak na zmianę prosimy i przepraszamy się, zupełnie jakby nasza znajomość wisiała na włosku. wodzę wzrokiem po lokalu w poszukiwaniu wolnego miejsca, w oczy gryzą damskie perfumy, które postanowiły się wedrzeć szturmem jakieś 15 minut przed moim przyjściem. siadam zatem jak najdalej od perfum, wybieram 10-cio osobowy stolik na lekkim podwyższeniu. nie jestem sama, a szkoda, bo oprócz grzecznościowej pogawędki z uroczym baristą, nie mam zupełnie ochoty na żadne uprzejmości. 3 miejsca na prawo po stronie przeciwnej dostrzegam chłopaka, trochę taki sebastian. widząc zesztywniałą, białą muchę przy młodej sebastianowej krtani, ślina ciśnie mi słowa, język jeszcze nie ruszył, ma ochotę na krótkie "zdejmij Pan tę muchę, albo poluzuj trochę". ostatecznie nie otwieram jadaczki. pyta czy mogę przypilnować jego laptopa, korzystając z mej uprzejmości uda się w pośpiechu do toalety. bój się boga sebek, jest niedziela, a ja siedzę w czarnej koszulce adidasa, nieufne było to wdzianko, obserwując resztę towarzystwa w lokalu, znalazłam przynajmniej 5 osób pretendowanych do miana "bardziej godnych zaufania niż moja koszulka w 3 paski", która krzyczała, że halo, przecież widać, że kupiona za miliony złotych socjalu. ale spoko sebek, jak tam uważasz. wróci zaraz po szybkim sikaniu i puścimi sytuację w niepamięć, zakopiemy jak psa w ogrodzie. nic bardziej mylnego. 10 minut potrzebowałam, żeby zrozumieć, że w tej całej historii nie chodziło o żadne sikanie. wrócił po 12 minutach, ja i moja kawa czekamy na rozwój wydarzeń. sebek podnosi poprzeczkę godności, widocznie zdałam egzamin, prosi bym przypilnowała ponownie jego laptopa, tym razem musi wyjść pilnie z lokalu, potrwa to 10 minut. wychodzi. czekam 12, i pół, 14 i ćwierć minuty, czekam na to, z czym sebek wyskoczy. wrócił. gdy wydobywa się z niego najpierw "serdecznie", potem "dziękuję", przedzielone lekkim suspensem, jego rzęsista ślina nurkuje w mej filiżance, serdecznie kurwa proszę sebastianie, czy mogę jeszcze w czymś pomóc?