powrót Ale kanał

shit happens

7 Październik 2017

Człowiek przestał chadzać już jakoś na imprezy, zapomniał kiedy i dlaczego tak się zadziało, bawią go bardziej domówki, muzyka, łóżko z kocem, planszówki. No ale, 30-stka dobrej znajomej to fajna okazja by sprawdzić racjonalnych niepodjętych decyzji, braku ochoty na pójście w tango, można poczuć się jak wtedy, gdy legitymacja studencka ważna, a Tobie praktycznie gotowi są dopłacić w klubie żebyś tylko wpadła na chwilę z morzem kolegów i potupała nóżką. No i domówka najpierw, potem hasło "idziemy do klubu". No to jedziemy do klubu na 3 taksówki. Podobno zespół na żywo. Podobno fajnie. Okazuje się, że kasują Cię 20 zł (ok, jasna sprawa, rozumiem) tylko za to proszę Państwa, że wchodzisz do lokalu w którym śmierdzi gównem. Dokładnie tak. Wybiło szambo, ktoś umarł i leży pod schodami, nikt nic nie wie, ludzie się bawią. Facet stawiający drinka obcej Pani ma bardzo trudne zadanie, bo jak jej wytłumaczyć, że spoko spoko, z tym drinkiem jest wszystko ok, on wcale nie jest zrobiony z gówna (nie bójmy się tego słowa)? W nadziei że to przypadek, że fetor przejdzie, dopijamy co nasze. Czekamy. Jest tylko gorzej. Uchodzi ochota i pieniążki, wychodzimy. Idziemy do lokalu obok. Po 30 minutach przebywania w lokalu jesteśmy świadkami sceny w której to młoda kobieta wymierza sprawiedliwość drugiej, używa do tego buta ze szpilką a odbiorcą jest twarz tej drugiej. Reagujemy. Pan towarzysz tej której ktoś wymierza sprawiedliwość, siedzi niewzruszony, w jego głowie coś tam się dzieje, kotłuje, aż tu nagle przestał wyglądać, zupełnie jakby podszedł ktoś ukradkiem, chwycił za dźwignię i odciął prąd. Skutkuje to tym, że operacja myślowa z "w trakcie" przeszła zgrabnie do "niemożliwa, daj spokój, wszystko ok". Mija dosłownie 5 minut. Dwie młode Panie, które chwilunie temu mogły stracić oko, o godności nie wspomnę, siedzą teraz i rozmawiają w najlepsze jakby nic się nie wydarzyło. Przyjaciółki. Pewnie gadały o tym jacy to faceci są beznadziejni. Przypomniało mi się dlaczego wolę ten swój kocyk.